Warszawa ma problem z zanieczyszczeniem, którego nie widać tak dobrze jak zimowego smogu z kominów. Nie tworzy spektakularnych obrazów brunatnej chmury nad miastem. Nie kojarzy się z kopciuchem, dymem z pieca i zapachem palonego węgla. Pochodzi głównie z ruchu drogowego, szczególnie ze spalin pojazdów z silnikami diesla. Jest obecny przy arteriach, przystankach, skrzyżowaniach, tunelach, trasach szybkiego ruchu i szkołach stojących blisko ulic.

Chodzi o dwutlenek azotu, NO₂.
Polski Alarm Smogowy przeprowadził na przełomie lutego i marca 2026 r. pomiary stężeń NO₂ w Warszawie. Badanie wykonano we współpracy z Biurem Ochrony Powietrza i Polityki Klimatycznej m.st. Warszawy. W raporcie ogólnomiejskim uzyskano wyniki z 61 lokalizacji, a w osobnym raporcie szkolnym z 19 lokalizacji przy pięciu placówkach oświatowych. Razem daje to 80 punktów pomiarowych, o których mówi komunikat PAS (Polski Alarm Smogowy, 2026a; Polski Alarm Smogowy, 2026b; Polski Alarm Smogowy, 2026c).
Wynik jest prosty i niewygodny. W 22 lokalizacjach ogólnomiejskich stężenie NO₂ przekroczyło obecną normę 40 µg/m³. We wszystkich 80 punktach przekroczono normę, która zacznie obowiązywać od 2030 r., czyli 20 µg/m³. W żadnym punkcie nie osiągnięto rekomendacji Światowej Organizacji Zdrowia, wynoszącej 10 µg/m³ (Polski Alarm Smogowy, 2026a; WHO, 2021).
To oznacza, że problem nie dotyczy jednego skrzyżowania, jednego korka albo jednego tunelu. Dotyczy sposobu, w jaki miasto oddycha przy drogach.
Drugi smog miasta
Polska dyskusja o jakości powietrza przez lata koncentrowała się na pyłach zawieszonych PM10 i PM2,5. Słusznie, bo w wielu miejscowościach głównym źródłem pyłu jest ogrzewanie domów węglem, drewnem i paliwami złej jakości. Zimą pyłowy smog bywa wyraźnie odczuwalny: gryzie w gardło, pachnie dymem, zostawia osad, widać go na zdjęciach.
Warszawa ma jednak także inny problem: zanieczyszczenie komunikacyjne. W miastach głównym źródłem NO₂ jest transport samochodowy. Raport PAS przypomina, że w przypadku dwutlenku azotu źródło miejskie jest w dużej mierze drogowe: spaliny samochodów benzynowych i diesli, z wyraźną rolą starszych diesli, które w warunkach rzeczywistego ruchu emitują znacznie więcej tlenków azotu niż sugerowały dawne normy homologacyjne (Polski Alarm Smogowy, 2026b).
Ten „drugi smog” ma inną geografię niż smog z kominów. Jest najbardziej intensywny przy drogach, między budynkami, przy przystankach, przy tunelach, na skrzyżowaniach i wzdłuż tras o dużym natężeniu ruchu. Wystarczy kilka metrów różnicy, aby stężenia się zmieniły. To dobrze widać w raporcie szkolnym: przy Szkole Podstawowej nr 227 od strony ul. Hynka zmierzono 36 µg/m³, a od strony ogródków działkowych 27 µg/m³; przy Szkole Podstawowej nr 218 próbnik przy przystanku autobusowym przy ul. Kajki pokazał 34 µg/m³, a przy szkolnym boisku 24 µg/m³ (Polski Alarm Smogowy, 2026c).
To jest zanieczyszczenie bardzo lokalne. Miasto może wyglądać jako całość przeciętnie, a równocześnie mieć punkty, w których codzienna ekspozycja pieszych, uczniów, rowerzystów i pasażerów komunikacji miejskiej jest znacznie wyższa.
Co pokazują warszawskie pomiary
Najwyższe wartości w pomiarze PAS wystąpiły przy miejscach intensywnego ruchu. Tunel Wisłostrady przy Centrum Nauki Kopernik osiągnął 73 µg/m³. Przy al. Armii Krajowej i ul. Maczka odnotowano 54 µg/m³. Przy al. Prymasa Tysiąclecia, ul. Okrzei przy Targowej i ul. Wawelskiej przy Narodowym Instytucie Onkologii wyniki wynosiły około 50–52 µg/m³ (Polski Alarm Smogowy, 2026a; Polski Alarm Smogowy, 2026b).
To wartości porównywane w raporcie z normami średniorocznymi, choć sam pomiar trwał 28 dni. Ta uwaga jest ważna metodologicznie. Autorzy raportu zaznaczają, że badanie należy traktować jako poglądowe, ponieważ średniomiesięczne stężenia porównano z normami średniorocznymi. Dodają jednak, że NO₂ charakteryzuje się mniejszą zmiennością sezonową niż pyły, ponieważ jego głównym źródłem w mieście jest transport, a zastosowane próbniki pasywne Passam AG są powszechnie używane do pomiarów tego zanieczyszczenia (Polski Alarm Smogowy, 2026b; Polski Alarm Smogowy, 2026c).
Wyniki nie są też odklejone od pomiarów referencyjnych. W tym samym okresie stacje GIOŚ notowały wysokie stężenia: 45 µg/m³ na al. Niepodległości, 38 µg/m³ na al. Solidarności i 38 µg/m³ na ul. Grochowskiej (Polski Alarm Smogowy, 2026a; Polski Alarm Smogowy, 2026b).
Najważniejsza liczba nie dotyczy jednak rekordowego punktu. Najważniejsze jest to, że wszystkie lokalizacje były powyżej normy 20 µg/m³, która ma obowiązywać od 2030 r., oraz powyżej rekomendacji WHO 10 µg/m³. Miasto nie ma więc problemu wyłącznie z najbardziej obciążonymi arteriami. Ma problem z tłem komunikacyjnym.
Nowa norma 2030 jako test, którego Warszawa dziś nie zdaje
Obecnie dopuszczalne średnioroczne stężenie NO₂ w prawie unijnym i polskim wynosi 40 µg/m³. Nowa dyrektywa dotycząca jakości powietrza obniża tę wartość do 20 µg/m³ od 2030 r. Rekomendacja WHO jest jeszcze ostrzejsza i wynosi 10 µg/m³ dla średniorocznego stężenia NO₂ (WHO, 2021; Unia Europejska, 2024).
To ma duże znaczenie polityczne. Przez lata władze miejskie mogły mówić, że wiele punktów mieści się w obecnym standardzie prawnym. Nowy standard zmienia ramę rozmowy. Powietrze, które dziś bywa uznawane za formalnie dopuszczalne, za kilka lat będzie poza normą. A z perspektywy zdrowia publicznego już dziś jest dalekie od poziomu rekomendowanego przez WHO.
Warszawa ma więc mniej czasu, niż sugerują kalendarze inwestycyjne. Rok 2030 brzmi odlegle tylko w politycznej mowie. W transporcie miejskim trzy i pół roku to niewiele. W takim czasie trudno całkowicie wymienić flotę, przebudować arterie, stworzyć pełną sieć rowerową, zmienić nawyki dojazdowe, uspokoić ruch wokół szkół, rozbudować metro, kolej miejską i tramwaje oraz dostosować strefę czystego transportu do realnego problemu emisji.
Nowa norma działa jak lustro: pokazuje, że dotychczasowe tempo poprawy jest za wolne wobec tego, co prawo i zdrowie publiczne zaczną za chwilę wymagać.
Szkoły jako miejsca ekspozycji
Najbardziej niepokojąca część pomiarów dotyczy szkół. PAS objął badaniem pięć placówek: Szkołę Podstawową nr 218 przy ul. Kajki w Wawrze, Szkołę Podstawową nr 227 przy ul. Astronautów we Włochach, Szkołę Podstawową nr 280 przy ul. Gorlickiej na Ochocie, Zespół Szkół nr 14 przy ul. Szanajcy na Pradze-Północ oraz Zespół Szkół nr 74 przy ul. Niepołomickiej w Rembertowie (Polski Alarm Smogowy, 2026c).
W komunikacie PAS podano wartości syntetyczne dla tych placówek: 34 µg/m³ przy SP 218, 36 µg/m³ przy SP 227, 27 µg/m³ przy SP 280, 31 µg/m³ przy Zespole Szkół nr 14 i 31 µg/m³ przy Zespole Szkół nr 74. Wszystkie przekraczają normę 2030 r. i rekomendację WHO. W pełnym raporcie szkolnym widać także różnice między punktami przy tej samej szkole: boisko, wejście, przystanek, ogrodzenie od strony ulicy, parking (Polski Alarm Smogowy, 2026a; Polski Alarm Smogowy, 2026c).
Dzieci są szczególnie wrażliwe na zanieczyszczenie powietrza. Mają rozwijający się układ oddechowy, oddychają częściej w przeliczeniu na masę ciała, spędzają wiele godzin w szkole i w jej otoczeniu, a ich ekspozycja przy drodze może być większa także dlatego, że znajdują się niżej niż dorośli. Raport PAS przywołuje badania wskazujące na związek NO₂ z astmą, infekcjami dróg oddechowych, niższą pojemnością płuc, problemami poznawczymi i rozwojem struktur mózgu (Polski Alarm Smogowy, 2026c; HEAL Polska, 2023).
Szkoła powinna być miejscem ochrony. W praktyce wiele szkół jest częścią infrastruktury drogowej miasta. Dziecko wchodzi do budynku przez pas spalinowy: przy podjeździe rodziców, autobusie, korku, parkingu, ulicy zbiorczej albo przystanku. To nie jest wyłącznie sprawa jakości powietrza. To sprawa projektowania przestrzeni wokół dzieci.
Dlaczego NO₂ szkodzi
Dwutlenek azotu jest gazem drażniącym. Oddziałuje na drogi oddechowe, nasila stan zapalny, pogarsza przebieg astmy i jest wskaźnikiem mieszaniny zanieczyszczeń komunikacyjnych. W realnym mieście NO₂ rzadko występuje sam. Towarzyszą mu inne produkty spalania: ultradrobne cząstki, sadza, tlenki azotu, związki organiczne i zanieczyszczenia wtórne powstające w atmosferze.
WHO w 2021 r. obniżyła rekomendowany poziom średniorocznego NO₂ z 40 do 10 µg/m³. Uzasadnieniem były dowody dotyczące wpływu długotrwałej ekspozycji na umieralność ogólną i oddechową (WHO, 2021). Europejska Agencja Środowiska szacowała, że w 2023 r. w UE 34 tys. przedwczesnych zgonów można przypisać ekspozycji na NO₂ powyżej poziomu rekomendowanego przez WHO (EEA, 2025).
W materiałach HEAL Polska przywoływane są dane, według których wzrost długookresowego narażenia na NO₂ o 10 µg/m³ wiąże się z około 10-procentowym wzrostem ryzyka wystąpienia astmy, a nowsze europejskie badania kohortowe wskazują podobny kierunek zależności (HEAL Polska, 2023). PAS w komunikacie podaje także szerszy zakres 10–17% dla ryzyka astmy przy wzroście stężenia o 10 µg/m³ oraz wskazuje na związki NO₂ z infekcjami dróg oddechowych u dzieci, cukrzycą, zawałami i udarami (Polski Alarm Smogowy, 2026a).
W przypadku dzieci sprawa wykracza poza płuca. Raport PAS odwołuje się do badań nad funkcjami poznawczymi uczniów i wpływem zanieczyszczeń powietrza na uwagę, pamięć i rozwój mózgu. Przywoływane są m.in. badania barcelońskie, w których dzieci ze szkół położonych w bardziej zanieczyszczonych lokalizacjach osiągały słabsze wyniki w testach poznawczych, oraz polskie badania wskazujące na pogorszenie uwagi dzieci w dniach z wyższym stężeniem NO₂ (Polski Alarm Smogowy, 2026b; Polski Alarm Smogowy, 2026c).
Zanieczyszczenie komunikacyjne nie jest więc kwestią estetyki miejskiej. Jest czynnikiem zdrowotnym i rozwojowym.
Spaliny jako nierówność
Zanieczyszczenie transportowe rozkłada się nierówno. Największe stężenia występują tam, gdzie ruch jest duży, zabudowa ogranicza przewietrzanie, a ludzie muszą przebywać przy ulicy: przy przystankach, przejściach dla pieszych, szkołach, szpitalach, arteriach, tunelach i skrzyżowaniach.
To tworzy nierówność ekspozycji. Osoba jadąca przez miasto samochodem wytwarza część zanieczyszczeń, ale ich skutki ponosi także pieszy stojący na przystanku, dziecko na boisku przy ulicy, pacjent przychodni, rowerzysta jadący wzdłuż arterii i mieszkaniec parteru przy ruchliwej trasie. Koszty spalin są społeczne, nawet jeśli decyzja o podróży samochodem jest indywidualna.
Szczególnie mocno widać to przy szkołach. Rodzice odwożący dzieci samochodami często robią to z troski o bezpieczeństwo i wygodę. W skali ulicy powstaje jednak efekt zbiorowy: więcej aut pod szkołą, większy chaos, większe ryzyko potrąceń, większe stężenia spalin, mniej bezpieczna droga pieszo lub rowerem. To samonapędzający się mechanizm. Im więcej samochodów pod szkołą, tym mniej rodziców chce pozwolić dziecku przyjść pieszo. Im mniej dzieci idzie pieszo, tym więcej samochodów.
Rozwiązanie nie polega na moralizowaniu wobec pojedynczych rodziców. Polega na zmianie organizacji przestrzeni tak, aby bezpieczny, pieszy, rowerowy i publiczny dojazd do szkoły był realną opcją.
Metoda pomiaru i jej ograniczenia
Pomiary PAS wykonano przy użyciu pasywnych próbników, które przez 28 dni pochłaniały NO₂ z powietrza, a następnie zostały zbadane w laboratorium. To metoda stosunkowo tania, pozwalająca na gęstą sieć pomiarową, znacznie szerszą niż kilka oficjalnych stacji. W raporcie ogólnomiejskim rozmieszczono 68 próbników, w tym dwa na stacji GIOŚ przy al. Niepodległości; pięć utracono, uzyskując wyniki z 61 lokalizacji. W raporcie szkolnym rozmieszczono 20 próbników, jeden utracono, uzyskując wyniki z 19 lokalizacji (Polski Alarm Smogowy, 2026b; Polski Alarm Smogowy, 2026c).
Autorzy raportów uczciwie zaznaczają ograniczenie: wynik średniomiesięczny porównano z poziomem średniorocznym. To porównanie nie jest formalną oceną rocznej zgodności z prawem. Jest jednak mocnym sygnałem, zwłaszcza że NO₂ związany z ruchem drogowym wykazuje mniejszą sezonowość niż pył z ogrzewania, a wyniki próbników były zgodne ze stacjami GIOŚ w granicach niepewności pomiarowej (Polski Alarm Smogowy, 2026b; Polski Alarm Smogowy, 2026c).
Takie pomiary mają dużą wartość miejską. Oficjalna sieć stacji jest niezbędna dla monitoringu prawnego, ale nie pokazuje mikrogeografii codziennej ekspozycji. Pasywne czujniki nie zastępują stacji referencyjnych, lecz pozwalają zobaczyć, jak bardzo różni się powietrze przy tunelu, przystanku, boisku, bocznej ulicy i głównej arterii.
W polityce transportowej właśnie ta mikrogeografia ma znaczenie. Człowiek nie oddycha średnią dla miasta. Oddycha powietrzem na swojej trasie.
Strefa Czystego Transportu jako początek, a nie finał
Warszawa od 2024 r. ma Strefę Czystego Transportu. Jej obecny zakres i tempo zaostrzania są przedmiotem sporu. Zwolennicy wskazują, że SCT ogranicza najstarsze i najbardziej emisyjne pojazdy, szczególnie diesle. Krytycy mówią o kosztach, wykluczeniu części kierowców i zbyt małej skali efektu. PAS zwraca uwagę, że porównanie nowych pomiarów z wynikami sprzed kilku lat wskazuje na spadek stężeń NO₂ w obszarze działania SCT, choć całe miasto nadal pozostaje daleko od norm 2030 r. i rekomendacji WHO (Polski Alarm Smogowy, 2026a; Polski Alarm Smogowy, 2026b).
To sugeruje ważny wniosek: SCT może działać, ale jej obecny kształt nie wystarczy do rozwiązania problemu. Dwutlenek azotu jest zbyt silnie związany z całym modelem ruchu samochodowego. Ograniczenie najbrudniejszych pojazdów jest jednym narzędziem. Potrzebne są także mniejsza liczba przejazdów samochodem, lepszy transport publiczny, priorytet dla tramwajów i autobusów, infrastruktura rowerowa, uspokojenie ruchu, polityka parkingowa oraz ochrona szczególnie wrażliwych miejsc, takich jak szkoły, szpitale i przystanki.
Sama wymiana aut na nowsze może obniżać emisje, ale nie rozwiązuje problemu przestrzeni, korków, hałasu, bezpieczeństwa i części emisji niezwiązanych ze spalaniem, takich jak ścieranie opon i hamulców. Miasto zdrowe oddechowo potrzebuje mniej dominacji samochodu w miejscach, gdzie ludzie żyją, uczą się i chodzą.
Szkolne ulice jako szybka interwencja
Jedną z najbardziej konkretnych rekomendacji raportu szkolnego są „szkolne ulice”, czyli czasowe ograniczenie ruchu samochodowego przy szkołach w godzinach rozpoczęcia i zakończenia lekcji (Polski Alarm Smogowy, 2026c). To rozwiązanie stosowane w wielu miastach europejskich. Jego cel jest prosty: zmniejszyć ruch bezpośrednio przy wejściu do szkoły, poprawić bezpieczeństwo i ograniczyć ekspozycję dzieci na spaliny.
Szkolna ulica nie musi oznaczać całkowitego zakazu dojazdu. Może oznaczać zamknięcie krótkiego odcinka w konkretnych godzinach, wyjątki dla osób z niepełnosprawnościami, dostaw i mieszkańców, wyznaczone miejsca kiss & ride dalej od bramy, lepsze przejścia dla pieszych, rowerowe parkingi i patrole szkolne. Najważniejsze jest przesunięcie samochodowego chaosu sprzed drzwi szkoły.
W Warszawie to mogłoby być jedno z najtańszych działań ochronnych. Nie wymaga wielkiej infrastruktury. Wymaga decyzji organizacyjnej, rozmowy z rodzicami, dyrekcjami i mieszkańcami, dobrego oznakowania oraz konsekwencji. W części miejsc napotka opór, bo zmienia nawyki. Ale jeżeli pomiary przy szkołach pokazują przekroczenia przyszłych norm, miasto powinno traktować otoczenie szkół jak obszar szczególnej ochrony.
Dzieci nie wybierają lokalizacji szkoły ani przebiegu ulic. Miasto robi to za nie.
Transport publiczny i rowery jako polityka zdrowotna
W debacie transportowej komunikacja publiczna bywa przedstawiana jako kwestia wygody, korków i klimatu. Pomiary NO₂ pokazują jeszcze jeden wymiar: transport publiczny, ruch pieszy i rowerowy są instrumentami zdrowia publicznego.
Jeśli autobus stoi w korku razem z samochodami, pasażerowie na przystanku oddychają spalinami. Jeśli pieszy musi iść wzdłuż arterii bez alternatywy, jego ekspozycja rośnie. Jeśli rowerzysta jedzie drogą rowerową przy wielopasmowej trasie, zyskuje ruch i nie emituje spalin, ale może wdychać podwyższone stężenia NO₂. Jeśli miasto daje możliwość wyboru spokojniejszej trasy, zielonego korytarza, bezpiecznej drogi rowerowej przez ulice lokalne, realnie zmniejsza ekspozycję.
To nie oznacza, że odpowiedzialność ma zostać przeniesiona na jednostkę: „idź boczną ulicą, bo główna jest trująca”. Takie rekomendacje mogą pomóc krótkoterminowo pieszym, rowerzystom i biegaczom, ale główna odpowiedzialność pozostaje po stronie polityki transportowej. Miasto powinno zmniejszać emisje u źródła, a nie tylko uczyć mieszkańców omijania spalin.
Rozbudowa transportu publicznego, buspasy, priorytet sygnalizacji dla tramwajów, bezpieczne przesiadki, kolej aglomeracyjna, Park & Ride, strefy tempo 30, rozsądna polityka parkingowa i infrastruktura rowerowa to elementy tej samej strategii. Nie chodzi o ideologiczną wojnę z samochodem. Chodzi o zmniejszenie liczby sytuacji, w których codzienna mobilność jednych pogarsza zdrowie innych.
Co znaczy „nowa norma” w praktyce
Przejście z 40 do 20 µg/m³ dla NO₂ nie jest kosmetyczną zmianą tabeli. To obniżenie dopuszczalnej wartości o połowę. W Warszawie oznacza to konieczność zmiany struktury emisji komunikacyjnych, a nie prostego dopisania kilku działań do strategii.
Jeśli w najniższych punktach ogólnomiejskiego raportu PAS odnotowano około 28–31 µg/m³, to nawet „lepsze” lokalizacje w badaniu były powyżej przyszłego limitu. Szkoły, które dziś mieszczą się poniżej obecnej normy 40 µg/m³, również przekraczają normę 2030 r. To pokazuje, jak wysokie będzie wymaganie adaptacyjne.
Miasto potrzebuje planu dochodzenia do 20 µg/m³. Taki plan powinien zawierać mapę miejsc ryzyka, priorytet dla placówek edukacyjnych i zdrowotnych, rozwój monitoringu, kolejne etapy SCT, cele redukcji ruchu samochodowego, politykę parkingową, działania dla transportu zbiorowego i coroczne sprawdzanie efektów.
Bez mierników polityka zostanie w deklaracjach. Pomiary PAS są właśnie dlatego ważne: zamieniają ogólne zdanie „transport zanieczyszcza powietrze” w mapę konkretnych miejsc, wartości i grup ryzyka.
Miasto przyjazne dzieciom oddycha inaczej
Pytanie o NO₂ przy szkołach można potraktować jako test, czy miasto naprawdę jest projektowane dla dzieci. W praktyce wiele ulic wokół szkół podporządkowano płynności ruchu aut, możliwości podjazdu pod bramę i przepustowości. Dziecko jest pieszym o małym wzroście, krótszym polu widzenia, słabszej zdolności oceny ryzyka i większej wrażliwości biologicznej na zanieczyszczenie. Jeśli szkoła stoi przy ruchliwej ulicy, dziecko płaci zdrowiem za decyzje infrastrukturalne dorosłych.
Miasto przyjazne dzieciom ma inny porządek: wolniejszy ruch, mniej aut pod szkołą, dobre chodniki, przejścia wyniesione lub zabezpieczone, drzewa, stojaki rowerowe, bezpieczne przystanki, strefy kiss & ride dalej od wejścia, monitoring powietrza, edukację rodziców i realną alternatywę dla podwożenia.
To nie jest luksusowa polityka dla bogatych dzielnic. To podstawowa ochrona zdrowia. Jeżeli wiemy, że NO₂ zwiększa ryzyko astmy i wpływa na układ oddechowy dzieci, powietrze przy szkołach powinno być traktowane jak element bezpieczeństwa szkolnego tak samo jak ogrodzenie, przejście dla pieszych i ochrona przeciwpożarowa.
Co powinno wydarzyć się teraz
Pierwszym krokiem powinien być regularny monitoring NO₂ przy szkołach i głównych ciągach pieszych. Jednorazowy pomiar jest sygnałem. Stały monitoring pozwala zobaczyć trend, skuteczność działań i miejsca wymagające pilnej interwencji.
Drugim krokiem powinny być pilotaże szkolnych ulic w lokalizacjach, gdzie wyniki są wysokie, a organizacja ruchu pozwala na szybkie zmiany. Pilotaż powinien być mierzony: stężenia NO₂, liczba aut, bezpieczeństwo pieszych, opinie rodziców, punktualność dojazdów, wpływ na sąsiednie ulice.
Trzecim krokiem jest rewizja Strefy Czystego Transportu pod kątem norm 2030 r. Jeśli celem jest osiągnięcie 20 µg/m³, strefa powinna być oceniana nie przez polityczną wygodę, lecz przez skuteczność redukcji emisji w najbardziej narażonych miejscach.
Czwartym krokiem jest polityka parkingowa. Ruch samochodowy nie bierze się wyłącznie z potrzeby przemieszczania. Bierze się także z dostępności parkowania. Jeśli parkowanie przy szkołach, urzędach, biurowcach i centrach dzielnic pozostaje zbyt łatwe lub zbyt tanie, miasto samo zachęca do ruchu, którego skutki potem próbuje łagodzić.
Piątym krokiem jest rozwój alternatyw: częstsze autobusy, wygodne przesiadki, bezpieczne rowery, chodniki bez przeszkód, zielone trasy piesze, priorytet dla tramwajów, integracja z koleją aglomeracyjną. Redukcja NO₂ nie może polegać wyłącznie na zakazach. Musi dawać mieszkańcom praktyczne możliwości zmiany.
Wniosek
Pomiary Polskiego Alarmu Smogowego pokazują Warszawę od strony, którą łatwo przeoczyć w codziennym pośpiechu. Miasto oddycha spalinami. Nie wszędzie tak samo, ale wystarczająco szeroko, by mówić o problemie systemowym. Wszystkie 80 punktów pomiarowych przekroczyło normę, która ma obowiązywać od 2030 r. W żadnym nie osiągnięto rekomendacji WHO. W wielu miejscach stężenia były już dziś powyżej obecnego prawnego limitu 40 µg/m³.
Najbardziej niepokojące są wyniki przy szkołach. Dzieci, które powinny być chronione, uczą się i bawią w otoczeniu powietrza obciążonego spalinami. Nie jest to abstrakcyjny problem środowiskowy. To problem astmy, infekcji, rozwoju płuc, uwagi, układu krążenia i nierówności zdrowotnych.
Warszawa ma trzy i pół roku do wejścia nowych norm, ale naprawdę ma mniej czasu. W transporcie miejskim decyzje trzeba podejmować z wyprzedzeniem. Strefa Czystego Transportu, szkolne ulice, lepszy transport publiczny, spokojniejszy ruch, drogi rowerowe, polityka parkingowa i monitoring NO₂ powinny być traktowane jako element jednego programu zdrowia publicznego.
Najkrótsza diagnoza brzmi: walka o czyste powietrze w Warszawie nie kończy się na wymianie pieców. Musi wejść na ulice. Tam, gdzie stoją samochody, stoją przystanki, idą dzieci i oddychają mieszkańcy.
Źródła
Clean Cities Polska. (2026). Komentarz do wyników pomiarów NO₂ przy warszawskich szkołach, cytowany w komunikacie Polskiego Alarmu Smogowego.
European Environment Agency. (2025). Harm to human health from air pollution in Europe: burden of disease status, 2025. EEA.
Główny Inspektorat Ochrony Środowiska. (2026). Dane ze stacji pomiarowych jakości powietrza w Warszawie, przywołane w raporcie Polskiego Alarmu Smogowego.
HEAL Polska. (2023). NO₂ a zdrowie. Health and Environment Alliance.
Polski Alarm Smogowy. (2026a). Warszawa oddycha spalinami. Nowe pomiary dwutlenku azotu w stolicy. 25 czerwca 2026.
Polski Alarm Smogowy. (2026b). Zanieczyszczenie powietrza na terenie Warszawy. Analiza stężeń dwutlenku azotu. Raport z pomiarów, luty–marzec 2026.
Polski Alarm Smogowy. (2026c). Raport z pomiarów stężeń dwutlenku azotu (NO₂) w otoczeniu szkół w Warszawie. Raport z pomiarów, luty–marzec 2026.
Unia Europejska. (2024). Directive (EU) 2024/2881 of the European Parliament and of the Council on ambient air quality and cleaner air for Europe.
World Health Organization. (2021). WHO global air quality guidelines: particulate matter, ozone, nitrogen dioxide, sulfur dioxide and carbon monoxide. Geneva.
WHO Regional Office for Europe. (2021). Air quality guidelines and health risks of nitrogen dioxide. Materiały towarzyszące wytycznym WHO.